ZAMKNIJ

KONTAKT
Nieprawidłowy adres e-mail
0/500 znaków

Jestem zainteresowany następującą/ymi edycją/ami:

ZAMKNIJ

PRZYPNIJ DO TABLICY

Pole wymagane

Ta funkcjonalność jest zarezerwowana wyłącznie dla architektów, projektantów wnętrz oraz innych specjalistów posiadających zatwierdzone konto A@W Xperience.
Czy jesteś architektem? Zaloguj się lub zarejestruj się, aby kontynuować.

WYBIERZ PREFEROWANY KRAJ

Wybierz inne kraje, które chcesz śledzić

Domyślnym krajem jest Wielka Brytania.

Language picture bigLanguage picture small

WYBIERZ SWÓJ REGION

Austria

Belgium

Czech Republic

France

Germany

Italy

Luxembourg

The Netherlands

Poland

Portugal

Scandinavia

Spain

Switzerland

United Kingdom

Other European countries

Other Eastern European countries

POZA EUROPĄ

North America

Latin America

Africa

Asia

Middle East

25AWX_Banner_Inspiration_V7.png
SERIES

ICONIC ARCHITECTURE: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

Data publikacji: 03.09.2026

Anna Domin

Nie każda architektoniczna ikona powstaje po to, by zachwycać. Niektóre mają przede wszystkim zmuszać do refleksji. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku od początku miało być budynkiem, który mówi niewiele, ale pozostawia ważny ślad w naszej pamięci. Ponad trzy czwarte jego przestrzeni ukryto pod ziemią, a charakterystyczna pochylona wieża stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych symboli miasta. Jak powstawał projekt, który zrewolucjonizował myślenie o muzeach pamięci, i dlaczego jego autor po niemal dekadzie nie zmieniłby bryły, lecz sposób poruszania się po budynku?

1. Tomasz Kurek.jpg

Gdańsk to polskie miasto, w którym historia XX wieku zaczęła się i skończyła w odległości kilku kilometrów od siebie. Tu, na półwyspie Westerplatte, we wrześniu 1939 roku padły pierwsze strzały II wojny światowej. Kilkadziesiąt lat później, w tej samej stoczni widocznej z okien obecnego muzeum, robotnicy założyli związek Solidarność, który zapoczątkował upadek komunizmu w Europie Środkowej. Mało które miasto niesie na sobie ciężar dwóch tak przełomowych momentów. Nad kanałem Raduni, w 2017 roku, powstało Muzeum II Wojny Światowej, od pierwszego dnia architekci nazywali je "gmachem milczącym". Dziś to właśnie ten budynek, poświęcony jednemu z najtrudniejszych tematów XX wieku, stał się ikoną miasta, zastępując w tej roli dawne, bardziej oczywiste symbole Gdańska. Trudno o lepszy dowód na to, że współczesna ikona architektoniczna nie musi być lekka ani łatwa w odbiorze, żeby zapadać w pamięć.

3. Tomasz Kurek.jpg2. Tomasz Kurek.jpg

Budynek zaprojektowało trójmiejskie Studio Architektoniczne Kwadrat pod kierunkiem architekta Jacka Droszcza. Pracownia zwyciężyła w 2010 roku w międzynarodowym konkursie, do którego zgłoszono prace z kilkudziesięciu krajów. Zwycięska koncepcja opierała się na decyzji, która z zewnątrz wygląda niemal na paradoks: żeby zbudować coś monumentalnego, trzeba było zejść pod ziemię. Ponad 75 procent programu, łącznie z całą wystawą główną, architekci umieścili czternaście metrów poniżej poziomu placu. Nad powierzchnią zostały tylko architektoniczne znaki, przede wszystkim pochylona, licząca ponad czterdzieści metrów wieża, widoczna dziś z niemal każdego punktu Starego Miasta.

Ta pochylona forma celowo nie udaje niczego konkretnego - to był świadomy wybór architektów. Bazyli Domsta, jeden ze współautorów projektu, zbierał w swoim notesie skojarzenia, jakie budziła ta bryła u zwiedzających: dla jednych to tonący okręt, dla innych pocisk wbity w ziemię albo budynek pochylony od wybuchu. Podświetlona nocą wieża bywa też odczytywana zupełnie inaczej, jako płonący znicz. Architekci nazywali ją „nagą formą”, którą każdy widz wypełnia własną treścią. Ale ta rzeźbiarska powłoka to tylko to, co widać z placu. Zejście pod ziemię miało sens funkcjonalny, który łatwo przeoczyć, patrząc tylko na samą bryłę. Budynek stał na wąskiej działce wciśniętej między dwie rzeki, więc wznoszenie się w górę było mniej naturalne niż zanurzenie w głąb. Ta decyzja dała architektom coś więcej niż rozwiązanie problemu przestrzeni, pozwoliła im rozdzielić funkcje dokładnie tak, jak tego wymagały.

Sala kinowa, sto czternaście miejsc i ekran szerokości niemal dziewięciu metrów, znajduje się na poziomie minus trzy i nie wymaga obecności światła dziennego. Obok niej sala konferencyjna, ponad pięćset metrów kwadratowych, trzysta trzy miejsca i scena teatralna, działa na tej samej zasadzie: żadnego światła dziennego, bo żadne nie jest tu potrzebne. Restauracja i kawiarnia, dla odmiany, znalazły miejsce dokładnie tam, gdzie światło i widok są częścią doświadczenia, czyli na najwyższym poziomie wieży, z panoramą Gdańska rozciągającą się za szybą. Budynek konsekwentnie oddaje każdej funkcji to, czego ona naprawdę potrzebuje. To zasada, której w architekturze publicznej łatwiej się domagać, niż ją zrealizować.

4. Tomasz Kurek.jpg8. Tomasz Kurek.jpg

Warto w tym miejscu podkreślić, że zanurzenie budynku w ziemi było największym wyzwaniem inżynieryjnym całej realizacji. Poziom wód gruntowych zmusił konstruktorów do zaprojektowania podziemnej części jako szczelnej „wanny", ze ścianami szczelinowymi grubości metra. Wykop prowadzono metodą tzw. suchego wykopu, techniką, której w Polsce nie stosowano wcześniej na taką skalę. Elewację, uformowaną z asymetrycznie ułożonych, betonowych płyt w odcieniu cegły, zamontowano na specjalnej podkonstrukcji stalowej. Samo nachylenie ściany sięgające 56 stopni wymagało systemu kompensującego przemieszczenia, jakich zwykła fasada by nie wytrzymała. Budynek, który z zewnątrz wygląda jak gest, w rzeczywistości jest wynikiem setek decyzji inżynieryjnych, o których widz nigdy się nie dowie.

Z perspektywy niemal dekady od zakończenia inwestycji Jacek Droszcz nie widzi potrzeby wprowadzania zasadniczych zmian w samym projekcie. Jak podkreśla, każdy budynek z czasem ujawnia zarówno swoje mocniejsze, jak i słabsze strony, a ich ocena zawsze zależy od perspektywy, z jakiej patrzy się na architekturę po latach. Jedynym obszarem, który dziś wskazałby do dopracowania, nie jest jednak bryła budynku, lecz sposób, w jaki użytkownicy poruszają się po jego przestrzeni. Chodzi przede wszystkim o komunikację wizualną oraz jeszcze lepsze dostosowanie jej do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. W jego ocenie są to elementy, które można rozwijać wraz ze zmieniającymi się standardami dostępności, nie ingerując przy tym w pierwotną koncepcję architektoniczną. To znamienne, że po latach autor projektu nie koncentruje się na formie czy zastosowanych rozwiązaniach przestrzennych, lecz na jakości doświadczeń użytkowników. Właśnie one najczęściej podlegają zmianom wraz z ewolucją sposobu korzystania z budynków publicznych.

6. Tomasz Kurek.jpg7. Tomasz Kurek.jpg

Ta sama wrażliwość na potrzeby użytkownika, o której mówi Jacek Droszcz przy komunikacji wizualnej, dotyczy dziś także przestrzeni wokół budynku. Największe zmiany, jakie czekają Muzeum II Wojny Światowej, nie dotyczą już samej architektury, lecz placu, który ją otacza. Gotowy jest już projekt jego przebudowy, który zakłada, jak sam określa architekt, humanizację tej przestrzeni: więcej zieleni, drzew i cienia oraz poprawę dostępności. To naturalna odpowiedź na zmieniające się potrzeby użytkowników, która nie wymaga ingerencji w architekturę budynku.

Międzynarodowe jury konkursu z 2010 roku, w którego składzie zasiadał Daniel Libeskind, autor Muzeum Żydowskiego w Berlinie, oceniło projekt jako pracę godną stanięcia obok najważniejszych symboli miasta: Bazyliki Mariackiej, Żurawia, Zbrojowni. To punkty odniesienia, które przez wieki definiowały panoramę Gdańska. Muzeum II Wojny Światowej dołączyło do tego grona w ciągu jednej dekady, mimo że opowiada o czymś, co nikomu nie kojarzy się z dumą, tylko z bólem. Może na tym właśnie polega jego wyjątkowość: zdobyło status ikony miasta, nie oferując w zamian nic łatwego.

5. Tomasz Kurek.jpg

Wszystkie zdjęcia: © Tomasz Kurek

ICONIC ARCHITECTURE: Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku | Trendy | Inspiracje | A@WX